Co to za samochód?
To nowy, flagowy i siedmioosobowy model Chery. Chińskiej marki, która właśnie podbija Polskę. „Właśnie” jest tu jednak określeniem względnym. Chery wyprodukowało swój pierwszy samochód w 1999 roku i od tego czasu sprzedało ponad pięć milionów aut w 80 krajach. W chwili powstawania tego tekstu marka była obecna na polskim rynku od roku i zdążyła już zdobyć ponad jeden procent rynku. Chińskie tempo. Chery jest częścią tej samej rodziny co Jaecoo i Omoda — dwie marki, których samochody zaczynają pojawiać się na europejskich drogach w naprawdę imponującej liczbie. Podział ról wygląda mniej więcej tak: Chery celuje przede wszystkim w rodziny, więc Skoda powinna zerkać przez ramię. Jaecoo stawia na bardziej terenowy charakter i można je traktować jako tańszą odpowiedź na Land Rovera. Omoda ma być bardziej miejska i modna. Czyli trochę taki „mój pierwszy Range Rover”.
Jak duże jest Tiggo 9?
Jak można się było spodziewać, jest większe od Tiggo 8 😉 Ma około 4,8 m długości, 1,9 m szerokości i 1,7 m wysokości. Trafia więc dokładnie do klasy dużych, siedmioosobowych SUV-ów pokroju Peugeota 5008 czy Skody Kodiaq. Bagażnik przy rozłożonych wszystkich siedmiu miejscach ma 300 litrów. Dla porównania Tiggo 8 oferuje wtedy zaledwie 117 litrów. Po złożeniu trzeciego rzędu pojemność rośnie do 819 litrów, a po położeniu obu tylnych rzędów — do imponujących 2021 litrów. Jest jednak pewien haczyk. Dwa ostatnie fotele naprawdę nie są stworzone dla dorosłych. Nawet dzieci podczas dłuższej podróży mogą zacząć zgłaszać pretensje do działu projektowego. Miejsca jest niewiele, a samo dostanie się na tył wymaga nieco gimnastyki. Najrozsądniej traktować Tiggo 9 jako samochód pięcioosobowy z dwoma dodatkowymi miejscami na sytuacje awaryjne.
Pewnie jest multum silników do wyboru?
Na szczęście nie. Polscy klienci dostają tylko jeden układ napędowy: Chery Super Hybrid, czyli hybrydę plug-in. Pod maską pracuje turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5, któremu pomagają dwa silniki elektryczne — po jednym przy każdej osi. Łączna moc wynosi 422 KM, a moment obrotowy około 580 Nm. Czy rodzinny SUV ważący 2,3 tony naprawdę potrzebuje 422 KM? Prawdopodobnie nie. Ale dzięki temu od 0 do 100 km/h przyspiesza w 5,4 sekundy. To szybciej niż najnowsza Honda Civic Type R. Tak, nadal mówimy o siedmioosobowym Chery. Prędkość maksymalną elektronicznie ograniczono do około 180 km/h. W danych technicznych można jednak znaleźć ciekawą informację: bez ogranicznika samochód miałby podobno osiągać aż 290 km/h — oczywiście tam, gdzie przepisy na to pozwalają. Nie jesteśmy pewni, gdzie dokładnie rodzina z trójką dzieci i labradorem potrzebuje 290 km/h, ale dobrze wiedzieć.
Zasięg jest ważny
I tutaj Tiggo 9 ma naprawdę mocny argument. Pod podłogą znajduje się duży akumulator o pojemności 34 kWh, ważący aż 228 kg. Według producenta pozwala on przejechać około 146 km wyłącznie na energii elektrycznej. Po zatankowaniu 70-litrowego zbiornika paliwa deklarowany łączny zasięg rośnie do około 1045 km. Oczywiście rzeczywistość trochę przytnie te liczby, ale dla wielu kierowców oznacza to możliwość codziennych dojazdów wyłącznie na prądzie i wyjazdu w daleką trasę bez planowania przystanków przy ładowarkach. I właśnie taki sposób korzystania z hybrydy plug-in ma najwięcej sensu. Akumulator można ładować prądem stałym z mocą do 71 kW. Uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. ma zająć około 18 minut. Całkiem sprawnie jak na hybrydę.
A co z wyglądem?
Następne pytanie. Żartujemy. Trochę. Stylistyka jest zdecydowanie najmniej interesującą częścią Tiggo 9. Gdyby usunąć z maski logo przypominające znaczek Infiniti, samochód mógłby spokojnie wystąpić w reklamie ubezpieczenia jako „duży, nowoczesny SUV numer trzy”. Nie jest jednak brzydki. Ma klasyczne proporcje, wygląda schludnie i projektanci wyraźnie unikali ryzyka. W przypadku zupełnie nowej na danym rynku marki może to być całkiem rozsądna strategia. Chery nie ma europejskiej historii stylistycznej, do której musi nawiązywać, ale też nie chce odstraszyć klientów czymś przesadnie ekscentrycznym. Nadwozie ma być neutralne. Rozmowa zaczyna się dopiero przy technologii i wyposażeniu.
W środku podobnie?
Tak. Poproście sztuczną inteligencję o wygenerowanie „nowoczesnego wnętrza dużego SUV-a”, a jest spora szansa, że stworzy coś bardzo podobnego. Mało przycisków, dużo ekranów, spokojna stylistyka i nacisk przede wszystkim na funkcjonalność. Nie ma tu wielkich projektowych fajerwerków. Ale być może właśnie to jest siłą marki.
Jak wygląda wyposażenie?
Bogato. Bardzo bogato. Jest tylko jedna wersja wyposażenia, a jedyną istotną decyzją pozostaje wybór koloru lakieru. Próbowaliśmy znaleźć coś ważnego, czego Chery nie dorzuca w standardzie. Nie udało się.
Samochód stoi na 20-calowych kołach. Przednie skórzane fotele są elektrycznie regulowane, podgrzewane, wentylowane i wyposażone w masaż. Podgrzewana jest również kierownica. Drugi rząd? Także podgrzewany i wentylowany. Do tego dochodzi 14-głośnikowy zestaw audio Sony z dodatkowymi głośnikami w przednich zagłówkach, centralny ekran dotykowy o przekątnej 15,6 cala z Apple CarPlay i Android Auto oraz cyfrowe wskaźniki o przekątnej 10,25 cala. Jest też 19 systemów wspomagających kierowcę. Zapewne kilka z nich zaczniecie wyłączać chwilę po opuszczeniu salonu. Kamery obserwują samochód właściwie z każdej możliwej strony. Mamy panoramiczny dach o długości 1,3 m z roletą, laminowane szyby poprawiające wyciszenie, bezprzewodową ładowarkę do telefonu o mocy 50 W oraz mnóstwo gniazd USB. Jest również funkcja V2L, dzięki której z akumulatora samochodu można zasilać zewnętrzne urządzenia. Ekspres do kawy? Proszę bardzo. Suszarka do włosów na środku pola kempingowego? Również.
Jaki jest werdykt?
Na chwilę odłóżmy na bok motoryzacyjne emocje i spójrzmy na Tiggo 9 czysto praktycznie. To nie jest samochód dla kierowcy, który w niedzielę rano wstaje wcześniej tylko po to, żeby znaleźć pustą, krętą drogę. Nie jest też dla kogoś, komu szczególnie zależy na prestiżu znaczka stojącego na podjeździe. Tiggo 9 nie wnosi do świata motoryzacji żadnej rewolucji. Nie oferuje rozwiązania, którego wcześniej nigdzie nie widzieliśmy. Ale za to bardzo dokładnie odpowiada na to, czego oczekuje większość rodzin od dużego SUV-a. Ma mnóstwo miejsca, ogromny bagażnik po złożeniu trzeciego rzędu, bogate wyposażenie, bardzo duży zasięg na prądzie i moc, której jest wręcz za dużo. Chery wyraźnie uznało, że właśnie na tych rzeczach warto się skupić. Reszta? Najwyraźniej może poczekać.



