Co to właściwie za samochód?
Kolejny rodzinny crossover, który próbuje wykorzystać niegasnący apetyt Polaków na tego typu auta. Tym razem elektryczny, czyli w obszarze, w którym MG czuje się dziś szczególnie pewnie. Co ważne, kosztuje mniej więcej tyle, co nieco większe samochody spalinowe pokroju Nissana Qashqaia czy Kii Sportage. MG za najbliższych elektrycznych rywali uważa Kię EV3, Skodę Elroq i Hyundaia Kona Electric. Do tej listy dorzucilibyśmy jeszcze BYD Atto 3, Peugeota e-2008 i Hondę e:Ny1
Stylistycznie MGS5 jest poprawny i nowoczesny. Nadwozie jest gładkie, ale kilka ostrzej poprowadzonych przetłoczeń dodaje mu charakteru. Z przodu mamy typowy dziś dla chińskich aut układ z wąskimi światłami do jazdy dziennej umieszczonymi nad głównymi reflektorami. Jest tylko jeden problem. Na standardowych 17-calowych kołach samochód wygląda trochę tak, jakby założył ubrania o dwa rozmiary za duże. Nadwozie mówi XL, felgi odpowiadają M.
MG w założeniu jest tanie więc liczby powinny się zgadzać
I w dużej mierze się zgadzają. Ceny startują od 135 tys. PLN, co jak na nowoczesny rodzinny samochód elektryczny jest naprawdę rozsądną kwotą. Podstawowa odmiana korzysta z akumulatora LFP o pojemności użytkowej 47 kWh. To chemia znana z dużej trwałości i dobrej odporności na częste ładowanie do pełna oraz głębokie rozładowywanie. Oficjalny zasięg wynosi około 340 km, a silnik rozwija 170 KM. Druga wersja ma akumulator NMC o pojemności 62 kWh i według producenta może przejechać do około 480 km. W naszym teście na drogach lokalnych i obwodnicach wynik wskazywał raczej na około 350 km. Na autostradzie można spodziewać się mniej więcej 240 km z mniejszego akumulatora i około 320 km z większego. Obie wersje pozwalają naładować akumulator od 10 do 80 proc. w mniej niż 30 minut.
W środku budżetowo czy auto premium?
Zdecydowanie bliżej drugiej opcji, niż można by przypuszczać po cenie. MGS5 nie sprawia wrażenia taniego samochodu obwieszonego efektownymi dodatkami. Ma napęd na tył, porządne wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi, sztywne nadwozie, sprawnie działające ekrany i całkiem przyjemne materiały wykończeniowe. Wyposażenie również jest bogate. Nie czuć tutaj oszczędzania za wszelką cenę.
A jak jeździ?
Całkiem dobrze. MG nadal ma zaplecze inżynieryjne w Wielkiej Brytanii, na obrzeżach dawnego zakładu Longbridge, gdzie przed laty Austin-Rover faktycznie produkował samochody. Dziś auta powstają w Chinach, ale ich końcowe zestrojenie odbywa się między innymi właśnie tam. I to czuć. MGS5 dobrze radzi sobie z nierównymi, chropowatymi drogami. Zawieszenie jest dość sprężyste i zwarte, co w rodzinnym samochodzie ma sens — nadwozie nie buja się przesadnie, więc dzieci na tylnej kanapie mają mniejsze szanse na rozpoczęcie negocjacji z własnym żołądkiem. Do tego dochodzi dobre wyciszenie. Hałas toczenia i odgłosy pracy zawieszenia są skutecznie tłumione, więc samochód sprawia wrażenie dopracowanego. Napęd na tył pomaga również w zakrętach. MGS5 jest blisko spokrewniony z MG4, który potrafi być naprawdę zabawny, choć czasami nieco nerwowy. Tutaj wszystko jest spokojniejsze i bardziej uporządkowane. Mniej emocji, więcej przewidywalności. Największym minusem pozostają systemy wspomagające kierowcę. Nadal bywają zbyt natarczywe i nie zawsze działają tak, jak byśmy chcieli. Na szczęście są już mniej irytujące niż we wczesnych wersjach MG4 i łatwiej je wyłączyć.
Czyli stara dobra brytyjska marka?
No nie do końca. MG ma ponad 100 lat i rzeczywiście narodziło się w Wielkiej Brytanii, ale dziś należy do chińskiego koncernu SAIC, kontrolowanego przez państwo, a wszystkie samochody powstają w Chinach. Nie przeszkadza to nam ani klientom. MG jest obecnie drugą najpopularniejszą chińska marką samochodów w Polsce. MGS5 dołącza zresztą do coraz dłuższej listy elektrycznych crossoverów produkowanych w Chinach: BYD Atto 3, Omoda E5, Leapmotor C10, Jaecoo 7, Xpeng G6, Volvo EX30, Smart #3, Honda e czy Cupra Tavascan. Tak, te ostatnie również powstają w Chinach.
Jaki werdykt?
MG nie jest egzotyczną ciekawostką. Marka jest rozpoznawalna, sprzedaje dużo samochodów i nie wywołuje już pytań w stylu: „kupiłeś co?”. Wraz z tym przyszła też wyraźna poprawa jakości. MGS5 jest dobrze zaprojektowany, przestronny, oszczędny, przyjemny w codziennej jeździe i sprawia wrażenie solidnie dopracowanego. Nie jest szczególnie emocjonujący, ale też nie próbuje taki być. Problem w tym, że rywali ma mnóstwo. Kia EV3 jest ciekawsza, Skoda Elroq łatwiejsza w obsłudze, a kilka innych modeli potrafi zaoferować podobne możliwości za zbliżone pieniądze. MGS5 nie przegrywa jednak w żadnej kluczowej kategorii. Po prostu trudno się w nim zakochać. Ale dzięki dobrej cenie, długiej gwarancji i rozsądnie dobranej technice prawdopodobnie i tak znajdzie wielu klientów.



