Co to właściwie za samochód?
Mały hatchback od największego producenta samochodów elektrycznych na świecie. Tak, dobrze przeczytaliście. W 2024 roku BYD zadał Tesli mocny cios i zepchnął ją z pierwszego miejsca w globalnym rankingu producentów EV. Dla porządku: skrót BYD rozwija się jako „Build Your Dreams”. Trudno o tym zapomnieć, bo producent lubi wypisywać tę nazwę na klapie bagażnika wielkimi literami. Teraz BYD mierzy jednak znacznie wyżej i chce podbić resztę świata.
A Dolphin? Tak, nazwa rzeczywiście pochodzi od delfina. Samochód miał być nawet stylizowany na morskiego ssaka, choć trzeba użyć sporo wyobraźni, żeby dostrzec podobieństwo. Wygląd jest całkowicie bezpieczny i nikogo raczej nie obrazi. Nie jest też jedynym BYD-em w tej części oceanu. Mamy małego Dolphina Surf, sedana Seal i crossovera-coupé Sealion. Widzicie już motyw przewodni? A potem jest jeszcze Atto 3 ale nie wiemy, co się wydarzyło z nazwą.
Dobrze, a co mówią liczby?
Początkowo Dolphin był oferowany z kilkoma wariantami mocy i dwoma pojemnościami akumulatora. Teraz sprawa jest znacznie prostsza. Do wyboru pozostaje silnik elektryczny o mocy 201 KM połączony z baterią 60,4 kWh. Według WLTP pozwala to przejechać maksymalnie około 427 km. To całkiem typowy wynik dla tej klasy. Problem w tym, że część konkurentów oferuje większe akumulatory i dłuższy zasięg. Dotyczy to między innymi MG4 i Volkswagena ID.3. Na liście rywali znajdują się także Cupra Raval, Peugeot e-308, Renault Megane E-Tech Electric oraz Opel Astra Electric. Szybkie spojrzenie na dane producenta pokazuje, że ładowanie od 30 do 80 proc. przy użyciu ładowarki DC o mocy 100 kW ma trwać 29 minut. Chwila. Od 30 do 80 proc.? Sprytne, bo większość konkurentów podaje czas od 20 proc. Dorzućcie więc jeszcze mniej więcej 10 minut patrzenia w telefon i zastanawiania się, czy naprawdę potrzebujecie kolejnej kawy.
Jak dobrze jeździ się BYD dolphin?
Różnie. Układ kierowniczy działa precyzyjnie i przewidywalnie, przyspieszenie jest dobrze dozowane, podobnie jak siła hamowania. Zawieszenie zestrojono raczej miękko, co dobrze sprawdza się w mieście. Dziury i progi zwalniające Dolphin pokonuje bez większego dramatu. Więcej wyrozumiałości trzeba mieć poza miastem. Miękkie zawieszenie sprawia, że na szybszych drogach samochód zaczyna trochę pływać. Nadwozie wyraźnie się przechyla, pasażerowie są kołysani na boki, a głowy wykonują więcej ruchów, niż powinny. Jeśli macie dzieci podatne na chorobę lokomocyjną, warto o tym pamiętać. Przy wyższych prędkościach Dolphin ma też tendencję do delikatnego wędrowania po pasie ruchu. Kierowca musi więc stale nanosić drobne poprawki kierownicą, żeby utrzymać auto idealnie pośrodku.
A jakie ma wnętrze?
Największą sztuczką Dolphina jest obracany ekran centralny. Są też klamki przypominające płetwy delfina, co akurat jest sympatycznym detalem. Wróćmy jednak do ekranu. Ma 12,8 cala i może pracować zarówno poziomo, jak i pionowo. Brzmi efektownie. Tylko po co? Jest też tryb podzielonego ekranu dla kierowcy i pasażera, ale tutaj również trudno oprzeć się wrażeniu, że bardziej chodzi o pokazanie możliwości niż rozwiązanie realnego problemu. Samo wnętrze jest jednak zdecydowanie ciekawe. Wygląda tak, jakby projektantom BYD rozdano kredki i pozwolono bez większych ograniczeń bawić się kształtami i kolorami. Efekt jest całkiem udany. Kabina sprawia także wrażenie porządnie wykonanej, a miejsca jest zaskakująco dużo jak na samochód tych rozmiarów.
Ile ten Delfin kosztuje?
Według ulubionej wyszukiwarki wszystkich ludzi: od 10PLN za adopcję prawdziwego delfina. Ach, chodziło wam o samochód. Najtańszy Dolphin kosztuje w Polsce 93.800 PLN, a najdroższe około 130.000 PLN.
Jaki jest werdykt?
Na papierze BYD Dolphin jest jednym z najbardziej opłacalnych małych elektrycznych hatchbacków. Poza MG4 jest tańszy od większości konkurentów, a jednocześnie oferuje dużo wyposażenia. Podoba nam się też bardziej odważne wnętrze, a ilość miejsca zaskakuje jak na jego rozmiary. Szkoda tylko, że z zewnątrz jest tak kompletnie anonimowy. Dwukolorowe malowanie też niewiele tu zmienia. Ale nawet gdybyśmy przymknęli oko na wygląd, trudniej zignorować nierówne prowadzenie. Dolphin potrafi być jednocześnie miękki, rozkołysany i nerwowy, a czasem wszystkie te cechy ujawniają się w jednym zakręcie. MG4 udowodniło już, że chiński samochód może być jednocześnie tani i dobrze się prowadzić. Obracany ekran i inne gadżety mogą odwracać uwagę tylko przez chwilę. Jeszcze dwa–trzy lata temu Dolphin mógłby się z tym obronić. Dziś konkurencja jest po prostu za dobra.



