Strona główna
Blog
Chery Tiggo 8 – siedmioosobowy SUV za mniej niż 170 tys. PLN
08.09.2026
Chery Tiggo 8 – siedmioosobowy SUV za mniej niż 170 tys. PLN

Co to właściwie za samochód?

Chery Tiggo 8 to kolejny nowy chiński SUV, który pojawia się na polskim rynku. Brzmi to trochę jak westchnienie znużenia i być może jest wobec Tiggo 8 niesprawiedliwe. Samochód wygląda całkiem schludnie, a cena zdecydowanie zachęca. Trudno jednak nie współczuć klientom próbującym dziś wybrać rodzinnego SUV-a. Rynek rośnie w ogromnym tempie, a wraz z nim pojawiają się kolejne marki, modele i oznaczenia, które trzeba jakoś ogarnąć.

Nie przeszkodziło to Jaecoo i Omodzie w odbieraniu klientów europejskim producentom. Samochody obu marek zaczynają pojawiać się niemal wszędzie. A jeśli ich nie zauważyliście? Być może dlatego, że stylistycznie tak dobrze wtapiają się w tłum podobnych SUV-ów, że trudno je od razu rozpoznać.

Za obiema markami stoi właśnie Chery, które wchodzi na rynek także pod własną nazwą. Ma być tańszą i mniej prestiżową propozycją niż Jaecoo, choć korzysta z wielu tych samych podzespołów i rozwiązań technicznych. Sama nazwa Chery jest celowo zmienioną pisownią angielskiego słowa „cheery”, czyli „radosny”. Marka przekonuje, że chodzi o „odnajdywanie radości”. Dobrze, choć największym argumentem od początku ma być cena, która startuje z poziomu 169.900 PLN .

Czy poszczególne Chery czymś się różnią?

Tak. Wnętrza nie są identyczne, a na tym różnice się nie kończą. Co ciekawe, inaczej wyglądają także benzynowa i hybrydowa wersja samego Tiggo 8. Zmiany nie są ogromne. Mówimy o typowym zestawie: innych reflektorach, bardziej efektownym grillu i nieco ostrzej poprowadzonych liniach nadwozia. Tyle że świeżej wygląda… starsza i mniej atrakcyjna technicznie wersja benzynowa. Jeśli wybierzecie lepszy układ hybrydowy, dostaniecie spokojniej wystylizowany samochód. Nam też wydaje się to trochę dziwne. Z drugiej strony Jaecoo 7 potrafi mieć dwa różne wnętrza w zależności od wybranego silnika, więc najwyraźniej trzeba się przyzwyczaić. Chińskie marki wchodzą na europejskie rynki w tempie, którego wcześniej właściwie nie znaliśmy. Najpierw samochód ma jak najszybciej trafić do salonu, a później dopracowuje się szczegóły i porządkuje gamę. Klasyczna logika katalogu nie zawsze jest tu najważniejsza.

Co z silnikiem?

Podstawowa wersja korzysta z turbodoładowanego silnika benzynowego 1.6 o mocy 145 KM. Napęd trafia na przednie koła przez siedmiobiegową skrzynię dwusprzęgłową. Osiągi są zgodne z oczekiwaniami. Od 0 do 100 km/h Tiggo 8 przyspiesza w 9,8 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi około 190 km/h. Ciekawie robi się, kiedy dochodzimy do wersji CSH, czyli Chery Super Hybrid. Tutaj mniejszy silnik benzynowy 1.5 współpracuje z jednostką elektryczną i akumulatorem o pojemności 18,4 kWh. Łączna moc wynosi 201 KM, nadal trafiających wyłącznie na przednią oś. Sprint do 100 km/h skraca się do 8,5 sekundy, choć prędkość maksymalna spada do około 180 km/h. Nie są to jednak liczby, które powinny najbardziej interesować potencjalnego właściciela Tiggo 8. Znacznie ważniejsze jest to, czy rzeczywiście zmieści siedem osób.

Siedem miejsc. A co z bagażami?

Dorośli są w stanie usiąść w trzecim rzędzie, ale słowo „wygodnie” byłoby tutaj lekką przesadą. Jest ciasno. Jeszcze większym problemem okazuje się bagażnik. Przy rozłożonych wszystkich siedmiu miejscach zostaje zaledwie 117 litrów przestrzeni na bagaże. To więcej niż w tańszych Oplu Fronterze i Citroënie C3 Aircross, których trzeci rząd jest jeszcze ciaśniejszy, ale wyraźnie mniej niż u części poważniejszych konkurentów. Lepsze wyniki osiągają zarówno budżetowa Dacia Jogger, jak i znacznie bardziej elegancka Skoda Kodiaq. Dlatego przed zakupem warto pojechać do salonu z rodziną i bagażami. W Tiggo 8 komfort dla siedmiu osób i duży bagażnik trudno mieć jednocześnie, podczas gdy część rywali potrafi pogodzić oba wymagania trochę lepiej.

Cena świetna. I co z tego?

Tiggo 8 zajmuje dość nietypowe miejsce na rynku. Kosztuje mniej więcej tyle, co Peugeot 5008 i minimalnie mniej niż Skoda Kodiaq, czyli dwa z najbardziej popoulatnych siedmioosobowych SUV-ów. Jednocześnie jest wyraźnie droższe od Dacii Jogger, która mimo budżetowego charakteru nadal ma sporo uroku.

Jaki jet werdykt?

Na papierze Tiggo 8 wyglądało na najbardziej przekonujący z pierwszych modeli Chery. Siedem miejsc, długa lista wyposażenia, zaskakująco przyjemne materiały i całkiem elegancka kabina. Na drodze również nie jest źle. Szczególnie hybryda jest całkiem żwawa, cicha i przyjemna w codziennym użytkowaniu. Problem polega na tym, że w wielu miejscach wciąż czuć drobne niedopracowanie. Na tle Peugeota 5008 i Skody Kodiaq — dwóch naprawdę udanych samochodów w tej klasie — może przeszkadzać przede wszystkim maleńki, 117-litrowy bagażnik przy wykorzystaniu wszystkich siedmiu miejsc. Jedno jest jednak pewne: nie warto patrzeć wyłącznie na cenę katalogową i od razu uznawać Tiggo 8 za okazję. W tym przypadku szczególnie warto policzyć całość kosztów.

Polecamy