Mercedes Klasa E to od dziesięcioleci niekwestionowany symbol statusu i jeden z najczęściej wybieranych samochodów przez kadrę zarządzającą wyższego szczebla. Najnowsza generacja tej niemieckiej limuzyny coraz częściej trafia do firm w wersji hybrydowej typu Plug-in (PHEV). Ten wariant łączy prestiż z możliwością bezemisyjnej jazdy po mieście. Jednak przy konfiguracji, której cena nierzadko przekracza 300 lub 400 tysięcy złotych, przedsiębiorcy zderzają się z surową rzeczywistością polskich przepisów podatkowych. Jak wysoka wartość pojazdu wpływa na realne możliwości wrzucenia rat leasingowych w koszty uzyskania przychodu? Czy hybryda z wtyczką jest traktowana przez fiskusa ulgowo, czy wpada w te same limity co tradycyjny diesel? W tym artykule rozkładamy na czynniki pierwsze relację między ceną luksusowej limuzyny, a wysokością płaconych podatków.
Hybryda Plug-in to nie elektryk – pułapka limitów
Wielu przedsiębiorców błędnie zakłada, że skoro Mercedes Klasa E Plug-in posiada silnik elektryczny, baterię i zielone tablice rejestracyjne (jeśli spełnia określone warunki), to automatycznie przysługują mu przywileje podatkowe przewidziane dla elektromobilności. Niestety, w świetle przepisów o podatku dochodowym (PIT i CIT), hybryda typu Plug-in traktowana jest na równi z samochodami spalinowymi. Oznacza to, że limit amortyzacji, który możemy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, wynosi 150 000 złotych. Wyższy limit, wynoszący 225 000 złotych, zarezerwowany jest wyłącznie dla pojazdów w pełni elektrycznych (BEV) oraz napędzanych wodorem. Dla nabywcy nowej Klasy E oznacza to, że każda złotówka wydana na zakup auta powyżej kwoty 150 tysięcy złotych nie będzie stanowiła kosztu podatkowego w części kapitałowej. Biorąc pod uwagę, że cenniki tego modelu w salonach startują zazwyczaj z pułapu znacznie wyższego niż ustawowy limit, konieczne jest zastosowanie mechanizmu proporcji.
Mechanizm proporcji w leasingu operacyjnym
Najpopularniejszą formą finansowania aut tej klasy pozostaje leasing operacyjny. Pozwala on elastycznie zarządzać budżetem firmy. Jednak przy leasingu samochodu droższego niż 150 tysięcy złotych księgowość musi stosować wspomnianą proporcję. Wartość samochodu Mercedes Klasa E Plug-in, przyjęta do celów ubezpieczenia, zwykle obejmuje cenę netto plus połowę VAT przy użytku mieszanym. Następnie dzieli się ją przez ustawowy limit 150 tysięcy złotych. Jeśli auto kosztuje na przykład 300 tysięcy złotych, współczynnik wyniesie 0,5. Oznacza to, że przedsiębiorca zaliczy do kosztów uzyskania przychodu tylko połowę części kapitałowej każdej raty leasingowej oraz połowę opłaty wstępnej. Druga połowa pozostaje neutralna podatkowo. To realnie podnosi koszt finansowania pojazdu, ponieważ nie pomniejsza podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym. To bolesny mechanizm dla właścicieli aut premium. Sprawia on, że tarcza podatkowa działa tylko do pewnego pułapu cenowego.
Część odsetkowa raty – tu limit nie obowiązuje
Istnieje jednak ważny wyjątek, który łagodzi skutki limitu 150 tysięcy złotych. Ograniczenie dotyczy wyłącznie wartości pojazdu, czyli spłaty kapitału. Część odsetkowa raty leasingowej nie podlega limitowi. Dlatego można ją zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu w stu procentach. Nie ma przy tym znaczenia, ile kosztuje Twój Mercedes Klasa E Plug-in. W czasach wysokich stóp procentowych koszty finansowania rosną. Wtedy część odsetkowa stanowi duży udział w miesięcznej fakturze od leasingodawcy. Dzięki temu realna korzyść podatkowa jest wyższa, niż wynika to z prostej proporcji wartości auta. Przedsiębiorcy, którzy wybierają droższe finansowanie lub dłuższy okres leasingu, mogą więc wrzucić w koszty większą kwotę odsetek. To częściowo rekompensuje brak możliwości odliczenia pełnej wartości kapitału.
Ubezpieczenie GAP i AC – różne zasady
Kolejnym aspektem wpływającym na koszty utrzymania luksusowej limuzyny są ubezpieczenia. W przypadku polisy AC koszt także podlega limitowaniu proporcjonalnemu do wartości 150 tysięcy złotych. Jeśli wartość auta jest dwukrotnie wyższa od limitu, w koszty zaliczymy tylko połowę składki AC. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku ubezpieczenia GAP, które gwarantuje wypłatę wartości fakturowej przy szkodzie całkowitej lub kradzieży, oraz ubezpieczenia OC. Tych polis nie wiąże się bezpośrednio z wartością samochodu w rozumieniu przepisów o amortyzacji. Dlatego organy podatkowe zazwyczaj pozwalają zaliczyć je do kosztów w pełnej wysokości. To istotny detal, o którym warto pamiętać przy księgowaniu faktur za pakiety ubezpieczeniowe, często sprzedawane łącznie z leasingiem.
Koszty eksploatacji – zasada 75%
Niezależnie od tego, jak drogi wariant wybierzesz, koszty bieżącej eksploatacji Mercedes Klasa E Plug-in rozlicza się na innych zasadach niż sam zakup. Limit 150 tysięcy złotych tutaj nie obowiązuje. Wydatki na paliwo, ładowanie, przeglądy serwisowe, wymianę opon, myjnię oraz drobne naprawy zalicza się do kosztów uzyskania przychodu w wysokości 75% kwoty netto. Do tej kwoty dolicza się też nieodliczony VAT. Warunkiem pozostaje użytkowanie auta w trybie mieszanym. W tym przypadku nie ma znaczenia, czy auto kosztowało 200 tysięcy, czy pół miliona złotych.
W przypadku hybryd plug-in problemem księgowym bywa ładowanie baterii z domowego gniazdka. Bez osobnego podlicznika prądu trudno wykazać fiskusowi, jaka część rachunku dotyczy auta firmowego. Dlatego najbezpieczniej korzystać z publicznych ładowarek.
Czy Klasa E Plug-in wciąż się opłaca?
Mimo restrykcyjnych limitów podatkowych zakup luksusowej hybrydy nadal ma sens ekonomiczny i wizerunkowy. Po pierwsze, Mercedes Klasa E Plug-in pozwala realnie obniżyć koszty paliwa w ruchu miejskim. Przy dzisiejszych cenach benzyny to duża zaleta. Po drugie, marka utrzymuje wysoką wartość rezydualną. Oznacza to, że po trzech lub czterech latach leasingu auto nadal zachowuje znaczną wartość. W efekcie firma ponosi niższy faktyczny koszt utraty wartości, który zwykle najbardziej obciąża budżet właściciela.



