Co to właściwie za samochód?
To nowe MG 3. Samochód, o którego istnieniu mogliście już zapomnieć. O ile w ogóle wiedzieliście, że jeszcze istnieje. Mamy już trzecią generację i trzeba przyznać, że MG trafiło na całkiem dobry moment. Ford Fiesta, przez lata jeden z najpopularniejszych małych samochodów w Europie, zniknął z rynku, więc trudno wyobrazić sobie lepszą okazję, by spróbować przejąć część jego klientów. Wygląd pozostawiamy waszej ocenie. Powiemy tylko tyle: nowy MG 3 zdecydowanie ma więcej uroku niż poprzednik. Na starcie dostępna jest wersja hybrydowa oraz prostsza odmiana benzynowa.
Konkurencja w segmencie miejskich hatchbacków nadal jest jednak ogromna. Citroën C3, Dacia Sandero, Hyundai i20, Mazda 2, Peugeot 208, Renault Clio, Seat Ibiza, Skoda Fabia, Suzuki Swift, Toyota Yaris, Opel Corsa i Volkswagen Polo — lista jest długa. Ale to MG. A MG, jak zwykle, próbuje wygrać ceną. Poza Dacią Sandero właściwie wszystkich rywali podcina pod tym względem.
Silnik hybrydowy MG3 jest jego mocną stroną!
Każda wersja MG 3 korzysta z tego samego zestawu: benzynowego silnika 1.5, czterech cylindrów, silnika elektrycznego o mocy 134 KM oraz akumulatora o pojemności 1,83 kWh. Bateria nie jest duża, ale pozwala jechać wyłącznie na prądzie częściej i dłużej, niż można by się spodziewać. Kiedy do gry wchodzi silnik benzynowy, układ może działać na kilka sposobów. Czasem jednostka spalinowa napędza generator, który zasila silnik elektryczny. Innym razem jednocześnie napędza koła i ładuje akumulator. Może też współpracować bezpośrednio z motorem elektrycznym. Brzmi skomplikowanie, ale kierowca nie musi się tym przejmować. Najważniejsze są efekty.
MG deklaruje zużycie paliwa na poziomie około 4,4 l/100 km i emisję CO₂ od 100 g/km. Łączna moc układu wynosi 192 KM. Tak, 192 KM w małym miejskim MG. Jeszcze kilkanaście lat temu takie liczby oznaczały tzw. hot hatcha. Sprint od 0 do 100 km/h trwa około 8 sekund, więc MG 3 nie jest tylko oszczędne. Potrafi też całkiem sprawnie ruszyć spod świateł.
Brzmi dobrze. A wnętrze MG3?
Kierownica ma rozsądny rozmiar i prawdziwe przyciski. Przed kierowcą znajduje się 7-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, a centralny ekran systemu multimedialnego ma 10,25 cala. Jest miejsce dla pięciu osób i całkiem przyzwoity bagażnik. Czyli w zasadzie wszystko, czego potrzeba. Nie oznacza to jednak, że wnętrze jest idealne. Jakość wykonania jest przyzwoita, ale stylistycznej fantazji tu niewiele. Twardego plastiku za to całkiem sporo. System multimedialny również ma swoje humory, a niektóre napisy na ekranach są po prostu zbyt małe. Z drugiej strony MG 3 nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. Nie ma tu ogromnego tabletu przyklejonego do deski rozdzielczej tylko dlatego, że tak robią wszyscy inni. Zostało za to sporo fizycznych przełączników. Dzięki temu obsługa jest znajoma, prosta i łatwa do opanowania. Czasem naprawdę nie trzeba komplikować rzeczy, które od lat działały dobrze.
Wspominaliście o cenie ale jej nie podaliśćie…
Racja. MG 3 startuje od 69.500 PLN za podstawową wersję. Dopłata 6.400 PLN pozwala przejść do najwyższej odmiany Excite. I właśnie tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie, bo za te pieniądze trudno znaleźć małego hatchbacka oferującego podobne osiągi i wyposażenie.
Jaki werdykt?
Lubimy proste, uczciwe samochody bez zadęcia. MG 3 właśnie takie jest. MG 3 nie próbuje być prestiżowe, modne ani przesadnie wyszukane. I bardzo dobrze. Prowadzi się lepiej niż wiele teoretycznie bardziej „premium” konkurentów, zużywa mało paliwa i pozostaje jednym z najtańszych miejskich hatchbacków na rynku. Oczywiście nie wszystko jest idealne. Zawieszeniu brakuje trochę ogłady, część materiałów we wnętrzu przypomina o niskiej cenie, a elektronika potrafi zirytować. Poza tym jednak MG 3 jest zaskakująco kompletnym samochodem. Jeśli potraficie zignorować znaczek na masce i snobizm związany z marką, możecie czuć się zadowoleni.



