Co to za auto?
W dużym skrócie Omoda 5 to przeciętnej wielkości SUV z niezbyt przestrzennym wnętrzem i poprawnymi właściwościami jezdnymi. Trochę przypomina to początki smartfonów z ekranami dotykowymi. Najpierw wszyscy musieliśmy przejść przez okres małych wyświetlaczy, baterii rozładowujących się po kilku godzinach i rysików, bez których nie dało się niczego obsłużyć. Potem pojawił się iPhone i nagle tamte urządzenia stały się przestarzałe, nawet jeśli producenci uparcie sprzedawali je jeszcze przez kilka lat, dorzucając lepsze aparaty oraz nowe kolory obudowy. Omoda 5 również została w podobny sposób przyprawiona i odświeżona. Ma rywalizować z popularnymi małymi SUV-ami, takimi jak MG ZS, Chery Tiggo 7, Ford Puma, Renault Captur i Toyota Yaris Cross.
Omoda 5 wygląda efektownie, choć pomysły są znajome
Na zewnątrz nie zmieniło się szczególnie wiele. Omoda 5 nadal jest dość wyrazistym małym SUV-em. Nie sposób jednak nie zauważyć, że czerpie inspirację z wielu innych modeli. Grill w kolorze nadwozia wygląda, jakby zapożyczono go z Peugeota, a cały tylny pas przypomina element przeniesiony prosto z Nissana Ariyi. Mimo to Omoda prezentuje się sportowo, zwłaszcza na tle bardziej pionowych i zachowawczych konkurentów. Wnętrze również robi dobre pierwsze wrażenie. Na szczycie deski rozdzielczej umieszczono dwa połączone ekrany wyraźnie inspirowane Mercedesem, a konsola centralna jest prosta i ozdobiona elementami imitującymi drewno. Na pierwszy rzut oka wygląda to wręcz luksusowo. Problem zaczyna się wtedy, gdy przyjrzymy się bliżej.
Luksus głównie na pokaz
W kabinie znajdziemy całkiem sporo miękkich tworzyw, co w tym przedziale cenowym nie jest oczywiste. Całość nie sprawia jednak wrażenia tak solidnie zmontowanej jak Toyota Yaris Cross czy Renault Captur. Ekrany otaczają grube, plastikowe ramki, grafika systemu wygląda dość przeciętnie, a osłona uchwytów na kubki wydaje się tak delikatna, że człowiek zaczyna obchodzić się z nią jak z porcelaną. To bardziej luksusowa okleina niż prawdziwy luksus. Sam system multimedialny również potrafi irytować. Są co prawda szybkie skróty do włączania i wyłączania najważniejszych funkcji, za co należy się pochwała. Sterowanie klimatyzacją jest jednak drobne i niewygodne, cyfrowe zegary słabo wykorzystują dostępne miejsce, a centralny ekran znajduje się zbyt daleko od kierowcy, by jego obsługa była komfortowa.
Ciasno w Omoda 5 jest nie tylko z tyłu
Przyzwyczailiśmy się już, że małe SUV-y nie rozpieszczają pasażerów tylnej kanapy. Omoda 5 dokonuje jednak rzadkiej sztuki: jest ciasna również z przodu. Kierowca o wzroście zbliżonym do 185 cm może dotykać włosami podsufitki nawet wtedy, gdy fotel znajduje się w najniższym położeniu. Można byłoby to jeszcze wybaczyć, gdyby dzięki temu z tyłu pozostawało mnóstwo miejsca na nogi. Nie pozostaje. Przestrzeni jest zwyczajnie mało. Bagażnik ma 380 litrów, co również jest słabym wynikiem w tej klasie. Omoda przegrywa pod tym względem z MG ZS, Fordem Pumą, Toyotą Yaris Cross i Renault Captur. Kufer jest także stosunkowo płytki, przez co przewożenie większych przedmiotów szybko staje się problemem.
Benzyna czy hybryda?
Do wyboru są dwa układy napędowe. Pierwszy to głośny i paliwożerny, turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1,6 litra. Drugi to klasyczna hybryda bez możliwości ładowania z gniazdka. I właśnie hybryda jest zdecydowanie lepszym wyborem. Pracuje płynniej, ciszej i zużywa mniej paliwa. Nadal jednak wypada słabiej niż układy hybrydowe w Renault Capturze czy Toyocie Yaris Cross. Oba konkurencyjne modele są oszczędniejsze i zapewniają bardziej dopracowane wrażenia z jazdy.
Jak jeździ się Omodą 5?
Przeciętnie. Miękkie i rozchwiane zawieszenie sprawia, że samochód buja się na nierównościach. Układ kierowniczy jest mało precyzyjny, a nadwozie wyraźnie przechyla się w zakrętach. Omoda jest całkiem dobrze odizolowana od szumu wiatru i hałasu opon, ale nie zmienia to faktu, że prowadzenie jej zwyczajnie nie daje zbyt wiele przyjemności.
Jeki werdykt?
Omoda 5 oferuje dużo wyposażenia w standardzie i wnętrze, które przynajmniej na pierwszy rzut oka wygląda drożej, niż wskazywałaby cena. Łatwo zrozumieć, dlaczego może to przyciągać klientów. Problem w tym, że słabe właściwości jezdne i mało praktyczna kabina bardzo szybko odbierają blask tym zaletom. Za podobne pieniądze można kupić lepszy samochód. Co więcej, ciekawsze propozycje znajdziemy nawet wewnątrz samej motoryzacyjnej rodziny Chery. Tak, Chery. Tu trzeba wspomnieć, że w ramach grupy funkcjonują także takie marki jak Chery właśnie, Exeed, Jetour, iCar, Jaeceoo, Exlantix, Chirey oraz Soueast i Omoda. Reasumując, Omoda numer 5 kusi ceną i wyposażeniem, ale dziś to już za mało. Konkurenci zdążyli pójść dalej.



