Co to właściwie za samochód?
Co zaskakujące, to średniej wielkości chiński crossover, który w gamie idealnie mieści się pomiędzy Omodą 5 a Omodą 9. Kto by pomyślał? Stylistycznie nie odbiega przesadnie od standardów tego segmentu, ale ma kilka elementów, które pozwalają go zapamiętać. Z tyłu pojawił się efektowny układ świateł LED, nadkola mają muskulaturę Schwarzeneggera z najlepszych lat, a przedni grill płynnie łączy się z resztą nadwozia.
A czym właściwie jest sama Omoda?
Rzeczywiście, to nadal wymaga krótkiego wyjaśnienia. Omoda jest jedną z marek należących do koncernu Chery Automobile. Powstała w 2022 roku, a na polski rynek trafiła w 2024. Mimo tak krótkiej historii razem z siostrzaną marką Jaecoo wdarła się na rynek z energią młodego Usaina Bolta. Czyli szybko, efektownie i bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Co oznaczają wszystkie skróty przy nazwie?
Chodzi oczywiście o oznaczenie Omoda 7 SHS-P. Końcówka rozwija się do „Super Hybrid System – Plug-in Hybrid”. W praktyce oznacza to układ składający się z benzynowego silnika 1.5, jednostki elektrycznej i akumulatora o pojemności 18,4 kWh. Ten sam zestaw znajdziemy w Jaecoo 7 oraz Chery Tiggo 7. Łączna moc wynosi 201 KM, moment obrotowy 365 Nm, a deklarowany zasięg na samym prądzie to około 90 km. Na razie hybryda plug-in jest jedyną dostępną wersją napędową. Później, w 2026 roku, do oferty ma jednak dołączyć również klasyczna odmiana benzynowa z turbodoładowanym silnikiem 1.6. Będzie rozwijała 145 KM i 275 Nm.
Jak wygląda wnętrze Omody 7?
Zgodnie z dzisiejszą modą kabinę zdominował ogromny ekran centralny. Ma 15,6 cala, działa szybko, wygląda nowocześnie i pod względem reakcji trudno mieć do niego większe zastrzeżenia. Sama struktura menu mogłaby być jednak prostsza. Jak w wielu współczesnych samochodach, fizycznych przycisków jest bardzo mało. Nie ma nawet stale widocznego przycisku ekranu głównego. Potrafi to irytować, szczególnie podczas korzystania z bezprzewodowego Apple CarPlay lub Android Auto. Reszta kabiny została całkiem dobrze wyposażona. Fotele i kierownicę obszyto tak zwaną ekoskórą, a większość materiałów sprawia wrażenie droższych, niż sugerowałaby cena auta. W standardzie otrzymujemy między innymi bezprzewodową ładowarkę do telefonu, nawigację online, system audio Sony oraz imponującą liczbę portów USB.
Ile to kosztuje?
Jak się okazuje, niezbyt dużo. Ceny hybrydowej Omody 7 zaczynają się od 169.900 PLN za podstawową wersję. Dopłata 16.000 PLN pozwala przejść do najwyższego wariantu Premium, który zawiera właściwie całe dostępne wyposażenie. Dzięki temu Omoda 7 jest wyraźnie tańsza od większości głównych hybrydowych konkurentów oferowanych przez znane, popularne marki.
Z kim rywalizuje Omoda 7?
Po stronie tradycyjnych producentów konkurentami będą takie modele jak Volkswagen Tiguan, Kia Sportage, Hyundai Tucson i Nissan Qashqai. Wszystkie cztery znalazły się w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się samochodów w Polsce. Ale w 2026 roku nie zabraknie także konkurencji z Chin. Na liście znajdziemy MG HS, BYD Seal U DM-i, Geely Starray EM-i, a także spokrewnione Jaecoo 7 i Chery Tiggo 7 Super Hybrid.
Jaki jest werdykt?
Może nie prowadzi się tak ciekawie jak jego najlepiej sprzedający się rywale, ale wyraźnie wygrywa z nimi ceną. Omoda 7 może być najbardziej przekonującym modelem marki do tej pory. To duży, komfortowy crossover z hybrydą oferującą solidny zasięg elektryczny i przyzwoite osiągi. Nie zapewnia tak dobrych wrażeń z jazdy jak najbardziej dopracowani konkurenci, ale nadrabia to znacznie niższą ceną. Wciąż zbyt wiele funkcji ukryto w ekranie centralnym, a menu wymaga uproszczenia. Z drugiej strony Omoda 7 oferuje bardzo bogate wyposażenie oraz przyjemne, całkiem dobrze wykończone wnętrze. Nie jest najbardziej emocjonującym samochodem w swojej klasie. Może jednak okazać się jednym z najbardziej opłacalnych.



